W poprzednim artykule poruszyliśmy temat dbania o sierść. Jednak piękna okrywa to nie kwestia samych kosmetyków. Równie ważne, czy może nawet ważniejsze jest odpowiednio częste szczotkowanie. To, czym czeszemy też nie jest bez znaczenia. Rodzaj szczotki, materiał, z jakiego jest wykonana, czy rozstaw ząbków w grzebieniu może decydować o skuteczności zabiegu i o powstawaniu kołtunów. Jaką więc szczotkę wybrać?
Dla zwierząt o sierści długiej :
Do rozczesywania sierści długiej najlepszy będzie grzebień o szeroko rozstawionych zębach. W zależności od gęstości podszerstka, powinniśmy dobrać odpowiednią długość ząbków. Zwróćmy uwagę, czy ząbki są dostatecznie długie by dotarły do samej skóry. Nie powinny być zbyt gęste, żeby nie wyrywały włosów i powinny być zaokrąglone na końcach by uniknąć podrażnień skóry. W sklepach dostępne są też grzebienie z obrotowymi zębami, które zmniejszają ryzyko ciągnięcia i wyrywania sierści. Wybierając odpowiedni grzebyk zastanówmy się też nad jego wielkością czy budową. Jeśli mamy dużego psa czesanie go grzebyczkiem o długości 10cm będzie prawdziwą udręką. Ponad to miło by było, żeby i rączka była wygodna i dobrze dopasowywała się do ręki. Przy częstym szczotkowaniu będzie to dla nas znacznym komfortem.
Jeśli zdecydujemy się na szczotkę, przy długim włosie lepiej sprawdzi się taka z sztywno osadzonymi zębami. Tak jak w przypadku grzebienia zwróćmy uwagę na rozstaw szpilek.
Szczotki z naturalnym włosiem nie nadają się zbytnio do rozczesywania sierści, nawet te ze sztywnym. Słaba zdolność do wyczesywania martwego podszerstka z głębiej położonych warstw włosów spowoduje tendencję do powstawania kołtunów. Może jednak posłużyć do wykonania ostatnich pociągnięć, do nabłyszczenia i odkurzenia okrywy.
Jeśli już zdarzy nam się kołtun (co jest częste w przypadku kotów długowłosych, ich sierść jest miękka i ma skłonności do filcowania, szczególnie na brzuchu pod łapkami) możemy spróbować rozczesać go postawionym na sztorc grzebieniem, rozluźniwszy go przedtem palcami. Jeśli jest zbyt mocno zbity nie szarpmy go na siłę gdyż jest to dla zwierzęcia nieprzyjemne. Możemy jeszcze nasmarować go oliwką, i po upływie kilku minut spróbować porozciągać palcami, gdy i to nie poskutkuje nie pozostaje nam nic innego, jak wycięcie go. Tutaj należy zachować szczególną ostrożność. Jeśli jest w trudno dostępnym miejscu lepiej od razu zrezygnujmy z robienia tego samodzielnie, gdyż może się to skończyć skaleczeniem pupila. Warto zwrócić się po pomoc do weterynarza lub profesjonalnego groomera. Jeśli jednak czujemy się na siłach dobrze najpierw porozcinać kołtun w poprzek, a potem usunąć martwą sierść z poszczególnych kawałków unikając nadmiernego wycinania włosów.
Jeśli mamy możliwość zwróćmy uwagę na materiał, z jakiego są wykonane. Koty i niektóre psy nie lubią, kiedy ich sierść się elektryzuje, czego przy czesaniu ciężko uniknąć, dlatego szczotka minimalizująca ten efekt na pewno uprzyjemni zabieg.
Dla zwierząt o sierści krótkiej:
Do czesania psów o sierści krótkiej wygodniejsza będzie miękka, gęsta szczotka. Włosiana również powinna dać dobre efekty. Grzebień raczej nie spełni swojego zadania i nie wyczesze martwych włosów spod wierzchniej, sztywniejszej warstwy.
Ze względu na ilość wypadających włosów częste szczotkowanie znacznie ułatwia życie, ograniczając ilość sierści wbijającej się w ubrania czy dywan.
Przy gęstym podszerstku świetnie sprawdzi się też gumowa rękawica, lub zgrzebło końskie. Gumowe igiełki, czy ząbki bardzo dobrze wyciągają martwy włos są też wyjątkowo wygodne w użyciu więc świetnie się sprawdzą w codziennych ,,kilku pociągnięciach’’ które uwolnią nas od bałaganu.
W przypadku psów o szorstkim i twardym włosie konieczne może być używanie trymera. Jest to grzebyk składający się z haczykowatych ząbków, z krawędzią powcinaną na wzór naszej piły, a służy on do wyskubywania podszerstka i martwych włosów. Rozstaw, wielkość oraz ilość nacięć jest ważna, gdyż każda z nich dostosowana jest do innego rodzaju włosów. Od szerokiego z małymi ząbkami do przygotowania wierzchnich włosów, poprzez średni, o średnim opiłowaniu do spodnich włosów podszerstka do małego, z ząbkami drobnymi, ledwo zauważalnymi, do trymowania stref granicznych pomiędzy rodzajami włosów i wyciągania martwych już włosów. Choć kwestia ząbków jest ważna to i tak najważniejsza jest kwestia dopasowania do ręki. Trymowanie polega na przeczesywaniu sierści i przytrzymywaniu leżącej na ząbkach sierści kciukiem i usuwaniu za jego pomocą włosów wraz z cebulkami.
Dla psów o sierści w typie pudla polecane są szczotki druciane, z cienkimi szpileczkami. Są one dostępne w dwóch wersjach – o prostych lub zagiętych drucikach. Gdy sierść jest krótka i niezbyt skręcona użycie jednej ze szczotek w zupełności powinno wystarczyć. Przy sierści długiej pomocny będzie dodatkowo grzebień z szerokim rozstawem i szpikulcem na końcu, którym będziemy rozdzielać warstwy włosa w trakcie rozczesywania kolejnych partii.
A jak to wygląda w przypadku gryzoni?
Przy królikach i świnkach morskich krótkowłosych w zupełności wystarczy mała, miękka szczotka. W przypadku rozetek, lub królików ,,lwów’’ lepszy będzie grzebyk, lub szczotka o sztywniejszym włosiu.
;) Skoro wiedza jest, to do dzieła! ;) Niech nasze futrzaki lśnią.
sobota, 26 stycznia 2013
piątek, 11 stycznia 2013
Wielki plusk - czyli trochę o kąpaniu.
Wygląd sierści wiele mówi o zdrowiu i samopoczuciu naszego zwierzaka. Prawidłowe dbanie o nią powinno więc należeć do naszych codziennych zadań. Dla pięknej i lśniącej okrywy włosowej najbardziej istotne są trzy czynniki – dieta, właściwe preparaty pielęgnujące oraz szczotkowanie z odpowiednią częstotliwością i za pomocą odpowiedniego grzebienia. W pierwszej części artykułu dotyczącego codziennej pielęgnacji sierści powiemy o sztuce kąpania i dobierania odpowiednich kosmetyków ;)
Złote wskazówki:
Dla większości zwierząt przymusowe kąpanie jest dość stresującym przeżyciem o ile dobrze ich do tego nie przygotujemy. Dobrze jest pamiętać o kilku złotych zasadach, które na pewno ułatwią kąpiel i uczynią ją dla zwierząt bardziej znośną.
Ważne żeby temperatura wody była odpowiednia. Nie może być ona zimna, ani też gorąca. Najlepiej jeśli ustawimy niezbyt silny, letni strumień.
Nie powinniśmy lać jej bezpośrednio z góry, zwłaszcza na koty, które mogą odnieść wrażenie, że są nią dosłownie zalewane. Lepiej stopniowo polewać boki i łapy, docierając coraz wyżej, aż do grzbietu. Jeśli to możliwe, małe psy i koty będą czuły się bezpieczniej w pozycji pionowej, kiedy będą mogły oprzeć się łapami o krawędź wanny. Jest to też przydatne w przypadku królików, czy świnek morskich, którym ciężko inaczej było by umyć sierść na brzuchu.
Jedną z najważniejszych wskazówek jest unikanie gwałtownego zalewania głowy. Jeśli to konieczne powinniśmy to robić ze szczególną ostrożnością omijając oczy i uszy zwierzęcia. Jeśli podczas zabiegu woda dostanie się do uszu musimy zadbać o dokładne ich osuszenie po wyjściu z wanny np. wacikiem kosmetycznym, gdyż pozostawiona w przewodzie słuchowym woda może doprowadzić do infekcji lub zapalenia ucha.
Zwróćmy uwagę na dokładne spłukanie szamponu. Sierść zwierząt składa się z gęstego podszerstka i włosów okrywowych, co ułatwia pozostanie mydlin pod warstwą sierści, nawet jeśli pozornie zostały one spłukane. Należy starannie przeczesywać futro palcami ułatwiając wodzie dostęp do skóry zwierzaka. Unikniemy dzięki temu powstawania łupieżu, wysypek, czy nawet łysienia w niektórych miejscach – gdzie wywołane pozostałym szamponem swędzenie skłania zwierzaka do nadmiernego drapania się.
Kąpanie – jak często?
Małe i długowłose rasy psów mogą wymagać częstego mycia ze względu na zabrudzenia podczas deszczowej pogody, czy poprzez kontakt z podłożem. Pozostałym psom wystarczy kąpiel dwa, trzy razy do roku. Nie należy przesadzać, gdyż nadmierne rozpuszczanie pokrywających psie włosy warstwy lipidowej powoduje, że robią się słabe, matowe i mają tendencję do elektryzowania się.
Koty doskonale samodzielnie dbają o swoje futerko, dlatego kąpiel z reguły nie jest dla nich konieczna. W ich przypadku możemy się ograniczyć tylko do tych szczególnych przypadków, w których kot czymś się ubrudzi. To samo tyczy się królików, świnek morskich oraz innych gryzoni. Stanowczo nie powinniśmy ich kąpać bez wyraźnej potrzeby.
Inaczej jest w przypadku zwierząt bezwłosych. Koty typu sfinks mają tendencję do grzybiczych infekcji skóry, przez co wymagają regularnych kąpieli. Specjalnej opieki wymagają też świnki morskie skinny, które powinny co kilka dni wziąć kąpiel z kilkoma kroplami oliwki, gdyż ich naga skórka łatwo się przesusza. Jest to zalecane również w przypadku nieowłosionych szczurków mimo, że nie są one wielkimi miłośnikami wody.
Jak dobrać kosmetyk?
Wytyczną przy wybieraniu szamponów i odżywek jest rodzaj sierści. Inny preparat będzie skuteczny w przypadku sierści krótkiej, inny w przypadku długiej (głównie ze względu na dodatki zmiękczające i ułatwiające rozczesywanie zawarte w preparatach dla zwierząt długowłosych). Musimy się zorientować czy nasz pies ma sierść szorstką czy jedwabistą, a może tak jak Yorkshire teriery i Maltańczyki, ma sierść zbliżoną strukturą do ludzkiego włosa. W sklepach z reguły dostępne są trzy warianty – dla krótkowłosych, długowłosych oraz dla psów z sierścią typu York. Lepsze firmy oferują znacznie bardziej wyrafinowane rozwiązania, które jeszcze dokładniej dopasowywują się do potrzeb naszych czworonogów.
Co ciekawe dostępne są też specjalne szampony do sierści białej, zapobiegające jej żółknięciu czy szarzeniu, lub do czarnej poprawiające głębię koloru i blask.
Kolejna kwestia to kosmetyki dla szczeniąt i alergików. Tutaj nie ma co przesadzać z zapachem czy dodatkowymi funkcjami szamponu. Najważniejsze by był delikatny, nie podrażniał skóry i nie uczulał. W zoologach jest dostępna linia szamponów leczniczych, które powinny być idealne na podrażnienia, i dla wrażliwej skóry.
Jedną z nowości ostatnich czasów jest suchy szampon dla kotów, który eliminuje problem strachu przed wodą. Poprawia on wygląd sierści i czyni ją bardziej puszystą, choć z doświadczenia wiem, że równie dobrze w tej roli sprawdza się zwykły puder dla dzieci – idealnie pomaga zapanować nad przetłuszczającą się przy ogonku sierść Maine Coona.
Dodatkowo, by nawilżyć, zwiększyć miękkość sierści i jej połysk możemy zastosować odżywkę, np. w spray’u z olejkiem norkowym. Rozprowadzenie jej po krótkiej sierści szczotką z miękkiego włosia, lub na długiej, jedwabistej szczotką z gęstymi kolcami tylko spotęguje efekt.
Złote wskazówki:
Dla większości zwierząt przymusowe kąpanie jest dość stresującym przeżyciem o ile dobrze ich do tego nie przygotujemy. Dobrze jest pamiętać o kilku złotych zasadach, które na pewno ułatwią kąpiel i uczynią ją dla zwierząt bardziej znośną.
Ważne żeby temperatura wody była odpowiednia. Nie może być ona zimna, ani też gorąca. Najlepiej jeśli ustawimy niezbyt silny, letni strumień.
Nie powinniśmy lać jej bezpośrednio z góry, zwłaszcza na koty, które mogą odnieść wrażenie, że są nią dosłownie zalewane. Lepiej stopniowo polewać boki i łapy, docierając coraz wyżej, aż do grzbietu. Jeśli to możliwe, małe psy i koty będą czuły się bezpieczniej w pozycji pionowej, kiedy będą mogły oprzeć się łapami o krawędź wanny. Jest to też przydatne w przypadku królików, czy świnek morskich, którym ciężko inaczej było by umyć sierść na brzuchu.
Jedną z najważniejszych wskazówek jest unikanie gwałtownego zalewania głowy. Jeśli to konieczne powinniśmy to robić ze szczególną ostrożnością omijając oczy i uszy zwierzęcia. Jeśli podczas zabiegu woda dostanie się do uszu musimy zadbać o dokładne ich osuszenie po wyjściu z wanny np. wacikiem kosmetycznym, gdyż pozostawiona w przewodzie słuchowym woda może doprowadzić do infekcji lub zapalenia ucha.
Zwróćmy uwagę na dokładne spłukanie szamponu. Sierść zwierząt składa się z gęstego podszerstka i włosów okrywowych, co ułatwia pozostanie mydlin pod warstwą sierści, nawet jeśli pozornie zostały one spłukane. Należy starannie przeczesywać futro palcami ułatwiając wodzie dostęp do skóry zwierzaka. Unikniemy dzięki temu powstawania łupieżu, wysypek, czy nawet łysienia w niektórych miejscach – gdzie wywołane pozostałym szamponem swędzenie skłania zwierzaka do nadmiernego drapania się.
Kąpanie – jak często?
Małe i długowłose rasy psów mogą wymagać częstego mycia ze względu na zabrudzenia podczas deszczowej pogody, czy poprzez kontakt z podłożem. Pozostałym psom wystarczy kąpiel dwa, trzy razy do roku. Nie należy przesadzać, gdyż nadmierne rozpuszczanie pokrywających psie włosy warstwy lipidowej powoduje, że robią się słabe, matowe i mają tendencję do elektryzowania się.
Koty doskonale samodzielnie dbają o swoje futerko, dlatego kąpiel z reguły nie jest dla nich konieczna. W ich przypadku możemy się ograniczyć tylko do tych szczególnych przypadków, w których kot czymś się ubrudzi. To samo tyczy się królików, świnek morskich oraz innych gryzoni. Stanowczo nie powinniśmy ich kąpać bez wyraźnej potrzeby.
Inaczej jest w przypadku zwierząt bezwłosych. Koty typu sfinks mają tendencję do grzybiczych infekcji skóry, przez co wymagają regularnych kąpieli. Specjalnej opieki wymagają też świnki morskie skinny, które powinny co kilka dni wziąć kąpiel z kilkoma kroplami oliwki, gdyż ich naga skórka łatwo się przesusza. Jest to zalecane również w przypadku nieowłosionych szczurków mimo, że nie są one wielkimi miłośnikami wody.
Jak dobrać kosmetyk?
Wytyczną przy wybieraniu szamponów i odżywek jest rodzaj sierści. Inny preparat będzie skuteczny w przypadku sierści krótkiej, inny w przypadku długiej (głównie ze względu na dodatki zmiękczające i ułatwiające rozczesywanie zawarte w preparatach dla zwierząt długowłosych). Musimy się zorientować czy nasz pies ma sierść szorstką czy jedwabistą, a może tak jak Yorkshire teriery i Maltańczyki, ma sierść zbliżoną strukturą do ludzkiego włosa. W sklepach z reguły dostępne są trzy warianty – dla krótkowłosych, długowłosych oraz dla psów z sierścią typu York. Lepsze firmy oferują znacznie bardziej wyrafinowane rozwiązania, które jeszcze dokładniej dopasowywują się do potrzeb naszych czworonogów.
Co ciekawe dostępne są też specjalne szampony do sierści białej, zapobiegające jej żółknięciu czy szarzeniu, lub do czarnej poprawiające głębię koloru i blask.
Kolejna kwestia to kosmetyki dla szczeniąt i alergików. Tutaj nie ma co przesadzać z zapachem czy dodatkowymi funkcjami szamponu. Najważniejsze by był delikatny, nie podrażniał skóry i nie uczulał. W zoologach jest dostępna linia szamponów leczniczych, które powinny być idealne na podrażnienia, i dla wrażliwej skóry.
Jedną z nowości ostatnich czasów jest suchy szampon dla kotów, który eliminuje problem strachu przed wodą. Poprawia on wygląd sierści i czyni ją bardziej puszystą, choć z doświadczenia wiem, że równie dobrze w tej roli sprawdza się zwykły puder dla dzieci – idealnie pomaga zapanować nad przetłuszczającą się przy ogonku sierść Maine Coona.
Dodatkowo, by nawilżyć, zwiększyć miękkość sierści i jej połysk możemy zastosować odżywkę, np. w spray’u z olejkiem norkowym. Rozprowadzenie jej po krótkiej sierści szczotką z miękkiego włosia, lub na długiej, jedwabistej szczotką z gęstymi kolcami tylko spotęguje efekt.
środa, 2 stycznia 2013
Kto powiedział, że smoki nie istnieją?
Ostatnimi czasy wzrosła popularność trzymania w domach gadów jako zwierząt towarzyszących. Dzieje się tak za sprawą wzrostu informacji na ich temat, obecnie panującej mody, jak i zwiększonej dostępności tego typu zwierząt.
Niestety nasza świadomość w tym temacie wciąż jest zbyt mała. Jak więc przygotować się do posiadania takiego przyjaciela?
Decydując się na kupno jaszczurki powinniśmy się dobrze przygotować. O to kilka wskazówek:
CITES – co to takiego?
Jest to umowa międzynarodowa oparta na Konwencji Waszyngtońskiej mająca na celu kontrolowanie wywozu gatunków egzotycznych do innych krajów niż rodzime. Planując posiadanie gada powinniśmy sprawdzić, czy dany zwierzak jest w naszym kraju legalnie. Dobry sklep zoologiczny, czy też uczciwy hodowca powinien dysponować dokumentem potwierdzającym zarejestrowanie danego osobnika w systemie, jednocześnie potwierdzającym jego legalność.
Niektóre gatunki żółwi czy jaszczurek takiego dokumentu nie potrzebują.
Terrarium
Jako, że większość atrakcyjnych dla nas gatunków pochodzi z innych stref klimatycznych, potrzebują one do życia specjalnych warunków. Musimy sprawdzić wcześniej, jak powinno być urządzone terrarium:
-jakie powinno mieć wymiary: powinniśmy być świadomi maksymalnych rozmiarów jakie może osiągnąć zwierzę; częstym błędem przy zakupie legwana zielonego czy kameleona jest brak wiedzy na temat tego jak duże urosną.
-jakie powinniśmy zastosować podłoże: w zależności od gatunku może to być piasek, różne rodzaje torfu lub papierowa wyściółka jak w przypadku agam brodatych, które mają tendencję do połykania kawałków drewna, co może nawet doprowadzić do śmierci zwierzęcia, trzeba również sprawdzić jakie rosliny możemy umieścić w terrarium, bo choć żywe wyglądają bardzo efektownie mogą okazać się trujące.
-jak dużą musi mieć temperaturę i wilgotność powietrza by mógł przeżyć: najczęstszym błędem jest zbyt niska temperatura, co prowadzi do przeziębień oraz innych chorób, musimy być świadomi tego, że tam skąd pochodzą nasi podopieczni jest o wiele cieplej! Wymagana też jest różna wilgotność powietrza co może oznaczać spryskiwanie terrarium nawet kilkarazy dziennie, lub zamontowanie specjalnej fontanny.
-jakie oświetlenie zastosować: gady są zmiennocieplne, dlatego np. do procesu trawienia, by mógł on przebiegać poprawnie potrzebują wyższej temperatury, jak i czasu, kolejnym ważnym problemem jest częste przy braku naturalnego oświetlenia rozmiękanie kości z powodu zbyt małej przyswajalności wit. D, dlatego mogą wymagać specjalnych świetlówek UV.
-jaki pokarm odpowiedni jest dla konkretnego gaunku: W przypadku gadów jest to najczęściej pokarm żywy w postaci owadów (świerszcze, mączniki, dżdżownice) lub też pokarm roślinny. Zanim sprowadzimy do domu zwierzę musimy dokładnie dowiedzieć się, co będzie jadł i czy jesteśmy w stanie to zdobyć. Dobrze jest się rozejrzeć w sklepach, gdyż nie wszystkie zoologi mają w swej ofercie owady, czy też (co jest istotne w przypadku węży) oseski mysie, czy szczurze.
Koszty utrzymania
Musimy zastanowić się czy stać nas na utrzymanie gada. Najlepiej jest zajrzeć na forum terrarystyczne, podpytać w sklepach zoologicznych oraz, jeśli ich posiadamy, u znajomych hodowców. Zakupienie odpowiedniego sprzętu tanie nie jest. Należy się również upewnić, czy mamy w pobliżu weterynarza, który zna się na leczeniu i chorobach specyficznych dla zwierząt egzotycznych. I tu warto podpytać o ceny, gdyż ze względu na unikatowe umiejętności, ceny są wysokie.
Jaszczurka dla dziecka?
Jeśli planujemy zakup gada, jako zwierzątko dla naszej pociechy, od razu powinniśmy zarzucić ten pomysł. Utrzymanie gada jest trudne ze względu na dużą ilość zmiennych, takich jak wilgotność, temperatura itp. Byłoby trudne do opanowania przez dziecko i niebezpieczne dla zwierzęcia. Ponad to większość gadów nie daje się oswoić, a jedynie toleruje obecność opiekuna, co może być przykre dla malucha nie rozumiejącego, czemu jaszczurki nie da się wziąć na ręce. Istnieje też ryzyko dotkliwego podrapania lub pogryzienia. Jeśli koniecznie chcemy sprawić dziecku prezent, lepiej wybrać zwierzątko łatwiejsze w utrzymaniu i zaczekać aż osiągnie właściwy wiek i umiejętności konieczne do hodowania gada.
Zakup gada
Jeśli już odpowiedzieliśmy sobie na wszystkie pytania i zdobyliśmy potrzebne iformacje, kolejnym krokiem jest znalezienie odpowiedniego osobnika. Hodowców jest niewielu, lecz jeśli już udało nam się znaleźć takowego powinniśmy sprawdzić opinię i warunki, w jakich trzymane są zwierzęta. Decydując się na kupno w sklepie zoologicznym należy sprawdzić, w jakim stanie jest sam zwierzak. Należy być świadomym, że nie każdy sklep zna się na warunkach trzymania zwierząt egzotycznych i na właściwej dla nich diecie. Wypadałoby podpytać czym karmione są zwierzęta. Najlepiej poprosić też o złapanie osobnika (co może być trudne, gdyż oswojenie gada wymaga czasu, a tego w sklepie zwykle brakuje) i zbadanie czy ma mocny kościec, nie ma na nim pasożytów, czy nigdzie nie są widoczne rany, zniekształcenia żeber i kończyn mogące świadczyć o niedoborze wapnia, czy nigdzie nie są widoczne pozostałości wylinki mogące świadczyć o innych zdrowotnych problemach. Tymi samymi zasadami powinniśmy się kierować kupując gada na giełdzie. Niestety wiele jest hodowli nastawionych na zysk i mających dobrostan zwierząt za nic.
Tym samym, jeśli uda nam się kupić wymarzonego smoka i bezpiecznie sprowadzić go do domu, czeka nas wspaniała przygoda. Obserwacja gadzich zachowań, hodowanie świerszczy na pokarm, i wiele innych wspaniałych aspektów posiadania w domu potomka dinozaurów. ;)
Niestety nasza świadomość w tym temacie wciąż jest zbyt mała. Jak więc przygotować się do posiadania takiego przyjaciela?
Decydując się na kupno jaszczurki powinniśmy się dobrze przygotować. O to kilka wskazówek:
CITES – co to takiego?
Jest to umowa międzynarodowa oparta na Konwencji Waszyngtońskiej mająca na celu kontrolowanie wywozu gatunków egzotycznych do innych krajów niż rodzime. Planując posiadanie gada powinniśmy sprawdzić, czy dany zwierzak jest w naszym kraju legalnie. Dobry sklep zoologiczny, czy też uczciwy hodowca powinien dysponować dokumentem potwierdzającym zarejestrowanie danego osobnika w systemie, jednocześnie potwierdzającym jego legalność.
Niektóre gatunki żółwi czy jaszczurek takiego dokumentu nie potrzebują.
Terrarium
Jako, że większość atrakcyjnych dla nas gatunków pochodzi z innych stref klimatycznych, potrzebują one do życia specjalnych warunków. Musimy sprawdzić wcześniej, jak powinno być urządzone terrarium:
-jakie powinno mieć wymiary: powinniśmy być świadomi maksymalnych rozmiarów jakie może osiągnąć zwierzę; częstym błędem przy zakupie legwana zielonego czy kameleona jest brak wiedzy na temat tego jak duże urosną.
-jakie powinniśmy zastosować podłoże: w zależności od gatunku może to być piasek, różne rodzaje torfu lub papierowa wyściółka jak w przypadku agam brodatych, które mają tendencję do połykania kawałków drewna, co może nawet doprowadzić do śmierci zwierzęcia, trzeba również sprawdzić jakie rosliny możemy umieścić w terrarium, bo choć żywe wyglądają bardzo efektownie mogą okazać się trujące.
-jak dużą musi mieć temperaturę i wilgotność powietrza by mógł przeżyć: najczęstszym błędem jest zbyt niska temperatura, co prowadzi do przeziębień oraz innych chorób, musimy być świadomi tego, że tam skąd pochodzą nasi podopieczni jest o wiele cieplej! Wymagana też jest różna wilgotność powietrza co może oznaczać spryskiwanie terrarium nawet kilkarazy dziennie, lub zamontowanie specjalnej fontanny.
-jakie oświetlenie zastosować: gady są zmiennocieplne, dlatego np. do procesu trawienia, by mógł on przebiegać poprawnie potrzebują wyższej temperatury, jak i czasu, kolejnym ważnym problemem jest częste przy braku naturalnego oświetlenia rozmiękanie kości z powodu zbyt małej przyswajalności wit. D, dlatego mogą wymagać specjalnych świetlówek UV.
-jaki pokarm odpowiedni jest dla konkretnego gaunku: W przypadku gadów jest to najczęściej pokarm żywy w postaci owadów (świerszcze, mączniki, dżdżownice) lub też pokarm roślinny. Zanim sprowadzimy do domu zwierzę musimy dokładnie dowiedzieć się, co będzie jadł i czy jesteśmy w stanie to zdobyć. Dobrze jest się rozejrzeć w sklepach, gdyż nie wszystkie zoologi mają w swej ofercie owady, czy też (co jest istotne w przypadku węży) oseski mysie, czy szczurze.
Koszty utrzymania
Musimy zastanowić się czy stać nas na utrzymanie gada. Najlepiej jest zajrzeć na forum terrarystyczne, podpytać w sklepach zoologicznych oraz, jeśli ich posiadamy, u znajomych hodowców. Zakupienie odpowiedniego sprzętu tanie nie jest. Należy się również upewnić, czy mamy w pobliżu weterynarza, który zna się na leczeniu i chorobach specyficznych dla zwierząt egzotycznych. I tu warto podpytać o ceny, gdyż ze względu na unikatowe umiejętności, ceny są wysokie.
Jaszczurka dla dziecka?
Jeśli planujemy zakup gada, jako zwierzątko dla naszej pociechy, od razu powinniśmy zarzucić ten pomysł. Utrzymanie gada jest trudne ze względu na dużą ilość zmiennych, takich jak wilgotność, temperatura itp. Byłoby trudne do opanowania przez dziecko i niebezpieczne dla zwierzęcia. Ponad to większość gadów nie daje się oswoić, a jedynie toleruje obecność opiekuna, co może być przykre dla malucha nie rozumiejącego, czemu jaszczurki nie da się wziąć na ręce. Istnieje też ryzyko dotkliwego podrapania lub pogryzienia. Jeśli koniecznie chcemy sprawić dziecku prezent, lepiej wybrać zwierzątko łatwiejsze w utrzymaniu i zaczekać aż osiągnie właściwy wiek i umiejętności konieczne do hodowania gada.
Zakup gada
Jeśli już odpowiedzieliśmy sobie na wszystkie pytania i zdobyliśmy potrzebne iformacje, kolejnym krokiem jest znalezienie odpowiedniego osobnika. Hodowców jest niewielu, lecz jeśli już udało nam się znaleźć takowego powinniśmy sprawdzić opinię i warunki, w jakich trzymane są zwierzęta. Decydując się na kupno w sklepie zoologicznym należy sprawdzić, w jakim stanie jest sam zwierzak. Należy być świadomym, że nie każdy sklep zna się na warunkach trzymania zwierząt egzotycznych i na właściwej dla nich diecie. Wypadałoby podpytać czym karmione są zwierzęta. Najlepiej poprosić też o złapanie osobnika (co może być trudne, gdyż oswojenie gada wymaga czasu, a tego w sklepie zwykle brakuje) i zbadanie czy ma mocny kościec, nie ma na nim pasożytów, czy nigdzie nie są widoczne rany, zniekształcenia żeber i kończyn mogące świadczyć o niedoborze wapnia, czy nigdzie nie są widoczne pozostałości wylinki mogące świadczyć o innych zdrowotnych problemach. Tymi samymi zasadami powinniśmy się kierować kupując gada na giełdzie. Niestety wiele jest hodowli nastawionych na zysk i mających dobrostan zwierząt za nic.
Tym samym, jeśli uda nam się kupić wymarzonego smoka i bezpiecznie sprowadzić go do domu, czeka nas wspaniała przygoda. Obserwacja gadzich zachowań, hodowanie świerszczy na pokarm, i wiele innych wspaniałych aspektów posiadania w domu potomka dinozaurów. ;)
niedziela, 23 grudnia 2012
Najlepsze Życzenia
Zdrowych, spokojnych świąt Bożego Narodzenia życzymy naszym czytelnikom i ich podopiecznym.
Niech szczęście zawsze w Waszych domach gości, niech nigdy nie brak Wam radości, miękkich futer, i miłości tych, dla których jesteśmy opiekunami, przewodnikami i mądrymi przywódcami.
Pamiętajcie by nigdy ich nie zawieść!
Niech szczęście zawsze w Waszych domach gości, niech nigdy nie brak Wam radości, miękkich futer, i miłości tych, dla których jesteśmy opiekunami, przewodnikami i mądrymi przywódcami.
Pamiętajcie by nigdy ich nie zawieść!
piątek, 21 grudnia 2012
Jak wybrać ściółkę?
W przypadku zwierząt domowych, zwłaszcza tych trzymanych w klatkach ważną kwestią jest dobranie odpowiedniej podściółki, zarówno pod względem higienicznym, jak i zdrowotnym. Ale jak to zrobić? Czym się kierować w wyborze podłoża? To kwestia dość indywidualna. Wiele zależy od gatunku trzymanego przez nas zwierzęcia, od rodzaju klatki, jak i od nas samych, dlatego często jest to wynik prób i błędów. Mam nadzieję, że ten artykuł znacznie ułatwi podjęcie decyzji, bez niemiłych niespodzianek.
Trociny
Na rynku jest bardzo duży wybór trotków i w pierwszej chwili może on przyprawić o zawrót głowy. Grubo cięte, drobno mielone, z różnych rodzajów drewna, zapachowe lub też nie. Są też, zdaje się najbardziej popularne głównie, dlatego, że są dostępne od wielu lat i najmniej kosztują. Są jednak niezbyt chłonne, i mogą stwarzać trochę problemów. Przede wszystkim trociny mają tendencję do pylenia się.
W klatkach z słabą cyrkulacją powietrza, czy akwariach mogą wywoływać u zwierząt (a także u ludzi) alergię, kłopoty z drogami oddechowymi lub powodować np. infekcje oczu czy uszu. Z tego powodu radziłabym unikać tych drobno mielonych. W sklepach można dostać też wersję odpyloną, są one grubsze i mniej się kurzą. Tutaj jednak radziłabym sprawdzić producenta. Jeśli jest to dobra firma, podłoże jak najbardziej nadaje się do przewiewnych klatek, trzeba jednak uważać by nie były to jakieś odpady z tartaków, które często są zanieczyszczone, zawierają niebezpieczne dla futrzaków drzazgi i ostre elementy, a nawet mogą być zakażone jajami świerzbu, którego wyleczenie jest ciężkim zadaniem. Nie polecałabym ich również dla szczurów, których mocz ma dość intensywny zapach, co w przypadku trocin wiąże się z ich częstą wymianą, nawet co dwa dni. W przypadku większych gryzoni również mogą się okazać za mało chłonne.
Ściółka kukurydziana
W przeciwieństwie do trocin jest lepszym rozwiązaniem dla alergików. Nie pyli, nie jest szkodliwa w przypadku zjedzenia i nie grozi zarażeniem insektami. Co do chłonności i maskowania zapachów przypomina jednak trociny. Trudniej ją też dostać w małych sklepach zoologicznych.
Drewniany granulat
Strukturą przypomina drewniany żwirek dla kota. Są to dość spore, wałeczkowate granulki, które świetnie sprawdzają się przy większych gryzoniach takich jak królik, czy świnka morska. Są zdecydowanie bardziej chłonne i o wiele lepiej maskują zapachy (dostępne są też w sklepach wersje zapachowe).
Po nasiąknięciu moczem zmieniają swoją strukturę, tworząc charakterystyczne grudki, które łatwo usuwać bez konieczności wymiany całej ściółki. Dzięki temu łatwiej zachować higienę w klatce, i uwolnić mieszkanie od zapachu zwierzątka. Ze względu na swoją grubość zalecałabym jednak przykrycie jej warstwą siana, żeby zapobiec urazom, czy odciskaniu wrażliwych łapek. Są wolne od pylenia, oraz bardziej wydajne. Są też łatwo dostępne.
Siano
Siano jest doskonałym dodatkiem paszowym dla świnek i królików, jak i świetnym materiałem do budowy gniazd dla chomików i myszkoskoczków.
Nie polecałabym jednak stosowania go, jako jedynego materiału wyściełającego dno klatki. Nie absorbuje wilgoci, zanieczyszczone nie jest dłużej atrakcyjne dla zwierzątek, a ponad to mniejsze gryzonie mogą być uczulone na niektóre zawarte w nim rośliny. Co więcej w cieplejsze dni ma tendencję do gnicia, co nie jest ani zdrowe, ani wygodne, gdyż wypełnia dom nieprzyjemnym zapachem.
Bawełna
Niedawno w dobrze zaopatrzonych sklepach pojawiła się specjalnie preparowana bawełna, w charakterze ekologicznej wyściółki. Jest hipoalergiczna, bardzo chłonna i estetycznie wygląda. Eliminuje też kwestię rozsypywania ściółki wokół klatki. Jest jednak dość droga, mało wydajna i nie pochłania zapachów. Źle spreparowana może stanowić zagrożenie, jeśli zwierzątko się w nią zaplącze. Może stanowić materiał do wypełnienia gniazda, ale nie sądzę by sprawdziła się w innym zadaniu.
Torf
W dobrych sklepach można zdobyć ekologiczny torf. Przypomina on strukturą i konsystencją ziemię do kwiatków, choć ma trochę inną zawartość mikroelementów. Różni się też od torfu stosowanego w przypadku gadów. Nie nadaje się zbytnio na wysypanie całego podłoża (brudzi na brązowo sierść zwierzątka, a mocno zawilgotniały, zwyczajnie tworzy błoto), ale idealnie sprawdzi się wysypany np. pod trocinami w miejscach, w których wiemy, że nasz pupil najczęściej się załatwia. Maskuje nieprzyjemne zapachy i pomaga utrzymać higienę w klatce nawet przy większych gryzoniach.
;) Ciekawostka – w odpowiedzi na koci neutralizator zapachów w postaci proszku do kuwet, pojawił się chemiczny odpowiednik dla gryzoni. Pachnie naprawdę apetycznie i jest bezpieczny dla futrzaków, które większość dnia spędzają w kontakcie z substancją. Wysypuje się nim dno klatki, a na wierzch dodaje się ściółkę. Jego zadaniem jest maskowanie nieprzyjemnych zapachów i dezynfekcja (zawarte w nim substancje nie dopuszczają do rozwoju bakterii i drobnoustrojów żerujących na nieczystościach także odpowiedzialnych za nieprzyjemny zapach oraz odkażają dno klatki). Są jednak dość drogie, nie wiele sklepów prowadzi ich sprzedaż, a jedno opakowanie zwykle starcza na dwa, czy w przypadku większej klatki, jedno użycie.
Trociny
Na rynku jest bardzo duży wybór trotków i w pierwszej chwili może on przyprawić o zawrót głowy. Grubo cięte, drobno mielone, z różnych rodzajów drewna, zapachowe lub też nie. Są też, zdaje się najbardziej popularne głównie, dlatego, że są dostępne od wielu lat i najmniej kosztują. Są jednak niezbyt chłonne, i mogą stwarzać trochę problemów. Przede wszystkim trociny mają tendencję do pylenia się.
W klatkach z słabą cyrkulacją powietrza, czy akwariach mogą wywoływać u zwierząt (a także u ludzi) alergię, kłopoty z drogami oddechowymi lub powodować np. infekcje oczu czy uszu. Z tego powodu radziłabym unikać tych drobno mielonych. W sklepach można dostać też wersję odpyloną, są one grubsze i mniej się kurzą. Tutaj jednak radziłabym sprawdzić producenta. Jeśli jest to dobra firma, podłoże jak najbardziej nadaje się do przewiewnych klatek, trzeba jednak uważać by nie były to jakieś odpady z tartaków, które często są zanieczyszczone, zawierają niebezpieczne dla futrzaków drzazgi i ostre elementy, a nawet mogą być zakażone jajami świerzbu, którego wyleczenie jest ciężkim zadaniem. Nie polecałabym ich również dla szczurów, których mocz ma dość intensywny zapach, co w przypadku trocin wiąże się z ich częstą wymianą, nawet co dwa dni. W przypadku większych gryzoni również mogą się okazać za mało chłonne.
Ściółka kukurydziana
W przeciwieństwie do trocin jest lepszym rozwiązaniem dla alergików. Nie pyli, nie jest szkodliwa w przypadku zjedzenia i nie grozi zarażeniem insektami. Co do chłonności i maskowania zapachów przypomina jednak trociny. Trudniej ją też dostać w małych sklepach zoologicznych.
Drewniany granulat
Strukturą przypomina drewniany żwirek dla kota. Są to dość spore, wałeczkowate granulki, które świetnie sprawdzają się przy większych gryzoniach takich jak królik, czy świnka morska. Są zdecydowanie bardziej chłonne i o wiele lepiej maskują zapachy (dostępne są też w sklepach wersje zapachowe).
Po nasiąknięciu moczem zmieniają swoją strukturę, tworząc charakterystyczne grudki, które łatwo usuwać bez konieczności wymiany całej ściółki. Dzięki temu łatwiej zachować higienę w klatce, i uwolnić mieszkanie od zapachu zwierzątka. Ze względu na swoją grubość zalecałabym jednak przykrycie jej warstwą siana, żeby zapobiec urazom, czy odciskaniu wrażliwych łapek. Są wolne od pylenia, oraz bardziej wydajne. Są też łatwo dostępne.
Siano
Siano jest doskonałym dodatkiem paszowym dla świnek i królików, jak i świetnym materiałem do budowy gniazd dla chomików i myszkoskoczków.
Nie polecałabym jednak stosowania go, jako jedynego materiału wyściełającego dno klatki. Nie absorbuje wilgoci, zanieczyszczone nie jest dłużej atrakcyjne dla zwierzątek, a ponad to mniejsze gryzonie mogą być uczulone na niektóre zawarte w nim rośliny. Co więcej w cieplejsze dni ma tendencję do gnicia, co nie jest ani zdrowe, ani wygodne, gdyż wypełnia dom nieprzyjemnym zapachem.
Bawełna
Niedawno w dobrze zaopatrzonych sklepach pojawiła się specjalnie preparowana bawełna, w charakterze ekologicznej wyściółki. Jest hipoalergiczna, bardzo chłonna i estetycznie wygląda. Eliminuje też kwestię rozsypywania ściółki wokół klatki. Jest jednak dość droga, mało wydajna i nie pochłania zapachów. Źle spreparowana może stanowić zagrożenie, jeśli zwierzątko się w nią zaplącze. Może stanowić materiał do wypełnienia gniazda, ale nie sądzę by sprawdziła się w innym zadaniu.
Torf
W dobrych sklepach można zdobyć ekologiczny torf. Przypomina on strukturą i konsystencją ziemię do kwiatków, choć ma trochę inną zawartość mikroelementów. Różni się też od torfu stosowanego w przypadku gadów. Nie nadaje się zbytnio na wysypanie całego podłoża (brudzi na brązowo sierść zwierzątka, a mocno zawilgotniały, zwyczajnie tworzy błoto), ale idealnie sprawdzi się wysypany np. pod trocinami w miejscach, w których wiemy, że nasz pupil najczęściej się załatwia. Maskuje nieprzyjemne zapachy i pomaga utrzymać higienę w klatce nawet przy większych gryzoniach.
;) Ciekawostka – w odpowiedzi na koci neutralizator zapachów w postaci proszku do kuwet, pojawił się chemiczny odpowiednik dla gryzoni. Pachnie naprawdę apetycznie i jest bezpieczny dla futrzaków, które większość dnia spędzają w kontakcie z substancją. Wysypuje się nim dno klatki, a na wierzch dodaje się ściółkę. Jego zadaniem jest maskowanie nieprzyjemnych zapachów i dezynfekcja (zawarte w nim substancje nie dopuszczają do rozwoju bakterii i drobnoustrojów żerujących na nieczystościach także odpowiedzialnych za nieprzyjemny zapach oraz odkażają dno klatki). Są jednak dość drogie, nie wiele sklepów prowadzi ich sprzedaż, a jedno opakowanie zwykle starcza na dwa, czy w przypadku większej klatki, jedno użycie.
wtorek, 11 grudnia 2012
Lassie, wróć!
Nie ma nic piękniejszego niż uśmiech na psim pysku, podczas radosnych biegów po pierwszym śniegu, aż żal trzymać go na smyczy!
Co jednak począć, gdy szaleńcza pogoń, lub wyjątkowo kuszący zapach przyćmią zmysły i zapędzą naszego pupila hen daleko, w nieznane? Jak zabezpieczyć czworonoga, by móc spać spokojnie? Oto kilka propozycji:
Iskierka rozjaśniająca ciemność.
Zimowe wieczory przychodzą szybko, a wraz z nimi egipskie wręcz ciemności. Spacer po parkowych alejkach przestaje być straszny gdy dostrzegamy przed sobą radośnie migające światełko. ;) Jest to jeden z niedawno przywiezionych do Polski gadżetów dla zwierząt. Malutka dioda na karabińczyku przypominająca breloczek. Jest nie duża, wygodna dla futrzaka, a doczepiona do obroży sprawi, że nawet podczas nocnej eskapady nie stracimy ulubieńca z oczu. Bogactwo kolorów i możliwość ustawienia różnych wariantów migania nie tylko zabawnie wyglądają, ale i zapewniają bezpieczeństwo podczas spaceru.
Oprócz diod do wyboru mamy także świecące obroże, te jednak są dość drogie, a i dobranie rozmiaru nie należy do najłatwiejszych.
Odblask ratujący życie.
Kolejną ciekawostką są odblaskowe obroże i smycze, lub też specjalne nakładki na nie. Sprawdzają się świetnie w okolicach podmiejskich, gdzie znajdują się często nieoświetlone pobocza. Także w razie ucieczki zwiększają szanse, że nadjeżdżający kierowca zauważy przebiegające zwierzę odpowiednio wcześnie.
Nazywam się Azor.
Niektóre sklepy zoologiczne mają w swej ofercie Tagi z możliwością grawerowania na miejscu. Przytroczona do obroży plakieta nie tylko nada naszemu czworonogowi szyku – do wyboru jest cała masa zabawnych kształtów oraz kolorów plakietek, które można dobrać do obroży, czy w zależności od gustu – ale i ułatwią jego odnalezienie. Na plakietce można wygrawerować adres, czy choćby numer telefonu, który ułatwi identyfikację zwierzęcia i zwrócenie go właścicielowi.
Dla minimalistów polecamy adresówki – niewielkie kapsułki w formie breloczka, do którego po odkręceniu zakrętki można wsadzić karteczkę z danymi właściciela. Dodatkowo, by nie dopuścić do samoistnego otworzenia się kapsułki można, przed jej zamknięciem, posmarować zakrętkę odrobiną lakieru do paznokci.
Elektronika po naszej stronie.
W ostatnich latach w Polsce pojawił się program ułatwiający identyfikację zwierząt za pomocą chipów. Obecnie wszystkie hodowle mają obowiązek chipować swoje mioty, tak by ich dane oraz dane właścicieli były widoczne w ewidencji zwierząt rasowych. Chip jest też koniecznością przy wyrabianiu paszportu, podczas wyjazdów za granicę. Możliwe jest też samodzielne chipowanie czworonogów w wybranych klinikach weterynaryjnych. Choć metoda ta wciąż wywołuje pewne kontrowersje eliminuje ryzyko, że kot, czy pies zgubi obrożę z identyfikatorem.
Możliwość odczytania danych z takiego chipu pojawia się w coraz większej ilości praktyk weterynaryjnych, wciąż jednak zbyt mało osób wie o tej metodzie. W wielu przypadkach opiekunowie przygarniający znajdki nawet nie przypuszczają, że zwierzę może nosić pod skórą swoją tożsamość, ważne więc, by uświadamiać ludzi i informować o gabinetach, w których specjalnym czytnikiem można sprawdzić, czy takiego chipa nie ma.
Nie życzymy nikomu by kiedykolwiek musiał przeżywać zaginięcie swojego podopiecznego, podopiecznego jeśli już zdarzy się mu zgubić, liczymy, że szybko odnajdzie drogę do domu.
Co jednak począć, gdy szaleńcza pogoń, lub wyjątkowo kuszący zapach przyćmią zmysły i zapędzą naszego pupila hen daleko, w nieznane? Jak zabezpieczyć czworonoga, by móc spać spokojnie? Oto kilka propozycji:
Iskierka rozjaśniająca ciemność.
Zimowe wieczory przychodzą szybko, a wraz z nimi egipskie wręcz ciemności. Spacer po parkowych alejkach przestaje być straszny gdy dostrzegamy przed sobą radośnie migające światełko. ;) Jest to jeden z niedawno przywiezionych do Polski gadżetów dla zwierząt. Malutka dioda na karabińczyku przypominająca breloczek. Jest nie duża, wygodna dla futrzaka, a doczepiona do obroży sprawi, że nawet podczas nocnej eskapady nie stracimy ulubieńca z oczu. Bogactwo kolorów i możliwość ustawienia różnych wariantów migania nie tylko zabawnie wyglądają, ale i zapewniają bezpieczeństwo podczas spaceru.
Oprócz diod do wyboru mamy także świecące obroże, te jednak są dość drogie, a i dobranie rozmiaru nie należy do najłatwiejszych.
Odblask ratujący życie.
Kolejną ciekawostką są odblaskowe obroże i smycze, lub też specjalne nakładki na nie. Sprawdzają się świetnie w okolicach podmiejskich, gdzie znajdują się często nieoświetlone pobocza. Także w razie ucieczki zwiększają szanse, że nadjeżdżający kierowca zauważy przebiegające zwierzę odpowiednio wcześnie.
Nazywam się Azor.
Niektóre sklepy zoologiczne mają w swej ofercie Tagi z możliwością grawerowania na miejscu. Przytroczona do obroży plakieta nie tylko nada naszemu czworonogowi szyku – do wyboru jest cała masa zabawnych kształtów oraz kolorów plakietek, które można dobrać do obroży, czy w zależności od gustu – ale i ułatwią jego odnalezienie. Na plakietce można wygrawerować adres, czy choćby numer telefonu, który ułatwi identyfikację zwierzęcia i zwrócenie go właścicielowi.
Dla minimalistów polecamy adresówki – niewielkie kapsułki w formie breloczka, do którego po odkręceniu zakrętki można wsadzić karteczkę z danymi właściciela. Dodatkowo, by nie dopuścić do samoistnego otworzenia się kapsułki można, przed jej zamknięciem, posmarować zakrętkę odrobiną lakieru do paznokci.
Elektronika po naszej stronie.
W ostatnich latach w Polsce pojawił się program ułatwiający identyfikację zwierząt za pomocą chipów. Obecnie wszystkie hodowle mają obowiązek chipować swoje mioty, tak by ich dane oraz dane właścicieli były widoczne w ewidencji zwierząt rasowych. Chip jest też koniecznością przy wyrabianiu paszportu, podczas wyjazdów za granicę. Możliwe jest też samodzielne chipowanie czworonogów w wybranych klinikach weterynaryjnych. Choć metoda ta wciąż wywołuje pewne kontrowersje eliminuje ryzyko, że kot, czy pies zgubi obrożę z identyfikatorem.
Możliwość odczytania danych z takiego chipu pojawia się w coraz większej ilości praktyk weterynaryjnych, wciąż jednak zbyt mało osób wie o tej metodzie. W wielu przypadkach opiekunowie przygarniający znajdki nawet nie przypuszczają, że zwierzę może nosić pod skórą swoją tożsamość, ważne więc, by uświadamiać ludzi i informować o gabinetach, w których specjalnym czytnikiem można sprawdzić, czy takiego chipa nie ma.
Nie życzymy nikomu by kiedykolwiek musiał przeżywać zaginięcie swojego podopiecznego, podopiecznego jeśli już zdarzy się mu zgubić, liczymy, że szybko odnajdzie drogę do domu.
środa, 5 grudnia 2012
Aktualizacja strony
Zima za pasem, świat z barw jesiennych przybrał maskę szarości i (miejmy nadzieję) już niedługo bieli. Żeby dotrzymać kroku naturze zmieniliśmy wygląd - by jak zawsze wczuć się w panującą za oknami atmosferę. ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)













